Problem pojawia się najczęściej na podłożach, które chłoną wodę jak gąbka: stare tynki gipsowe, płyty kartonowo-gipsowe, beton komórkowy, surowy tynk cementowo-wapienny. Farba nałożona wprost na taką powierzchnię oddaje wilgoć zbyt szybko, spoiwo nie ma czasu związać się z podłożem, a powstała powłoka jest krucha. Wystarczy dotknięcie, żeby odprysła. Grunt wnika w pory, blokuje je i sprawia, że farba wysycha równomiernie.
Ściana z płyt gipsowo-kartonowych sama w sobie nie utrzyma ciężkiej szafki. Płyta ma kilka milimetrów grubości i kruszy się pod obciążeniem — kołki rozporowe do niej przeznaczone wytrzymują jedynie lekkie przedmioty. Jeśli szafka ma być wypełniona książkami, naczyniami czy narzędziami, ciężar musi zostać przeniesiony na stelaż konstrukcji. W praktyce oznacza to znalezienie profili i zamocowanie się właśnie do nich albo do warstwy nośnej za płytą.
Zacznij od podłoża. Odchyłka większa niż dwa milimetry na metr wyklucza równą fugę, choćbyś użył najlepszych akcesoriów. Wylewka naprawcza albo gruntowanie i warstwa kleju wyrównująca to podstawa, nie dodatek. Sprawdź łatą dwumetrową w kilku kierunkach, zanim w ogóle otworzysz pierwsze pudełko z płytkami. Jeśli podłoże faluje, poziomice będą pracować na różnej wysokości i linia fuga zacznie się łamać po kilku rzędach.
Najbezpieczniej trzymać produkty w miejscu, gdzie temperatura nie spada poniżej 5°C. Jeśli nie ma takiego pomieszczenia, przenieś pojemniki do piwnicy, korytarza lub innego osłoniętego miejsca. Ważne, aby nie stały bezpośrednio na betonowej podłodze — beton wychładza dno pojemnika i przyspiesza koagulację. Podłóż deski, styropian albo paletę. Nie ustawiaj ich przy drzwiach, oknach ani na zewnętrznej ścianie, gdzie działanie mrozu jest najsilniejsze. Jeśli masz tylko zimny garaż, rozważ przeniesienie produktów do wnętrza domu — nawet na kilka najzimniejszych tygodni.
Na koniec pamiętaj o wentylacji i ochronie dróg oddechowych. Pył z płyty MDF i wiórowej jest drobniejszy i bardziej lotny niż z litego drewna, a przy szlifowaniu bez odciągu osiada w całym pomieszczeniu. Maska z filtrem, okulary i odkurzacz z workiem to nie przesada — to warunek, żeby po szlifowaniu nie trzeba było szlifować jeszcze raz, tym razem całego mieszkania.
Typowe pomyłki powtarzają się wciąż te same. Pierwsza to układanie na betonie, który był wylewany niedawno, bez żadnego pomiaru. Druga to sprawdzanie tylko środka pomieszczenia i pomijanie stref przy ścianach oraz wokół pionów. Trzecia to ignorowanie wilgoci podciąganej z gruntu — beton może być suchy na powierzchni, a mimo to stale nasiąkać wodą od spodu. Czwarta to rezygnacja z izolacji przeciwwilgociowej, bo "przecież podłoga i tak będzie przykryta". Każda z tych sytuacji kończy się tym samym: podłoga winylowa odkształca się, a naprawa oznacza zerwanie całej warstwy.
Mocowanie bezpośrednio w profilu Najpewniejsze rozwiązanie to trafienie wkrętem lub kołkiem dokładnie w środnik profilu. Wierć wiertłem o średnicy mniejszej niż średnica wkrętu, żeby nie rozkalibrować blachy. Do stalowych profili cienkościennych użyj wkrętów samogwintujących z łbem stożkowym lub kołków metalowych z gwintem do blachy. Jeśli profil jest z blachy o grubości 0,6 mm, wkręt musi mieć drobny skok i ostry wierzchołek — inaczej nie utnie blachy, tylko ją wypchnie. Szafka i tak powinna wisić na co najmniej czterech punktach, a przy dużym obciążeniu na sześciu, rozłożonych możliwie szeroko.
Pierwszy krok to ustalenie, co kryje się pod płytą. Zamiast typowej wiertarki lepiej użyć wykrywacza profili — działa też wykrywacz przewodów, ale nie wskaże drewna czy muru. Sprawdzaj pionowo i poziomo, zaznaczając ołówkiem osie wszystkich profili. Uwaga na kable: jeśli w ścianie biegnie instalacja elektryczna, wiercenie w losowym punkcie to najkrótsza droga do zwarcia i remontu. Płyta zwykle przykręcona jest do profili w rozstawie co kilkadziesiąt centymetrów; warto też sprawdzić, czy pod nią nie ma pustej przestrzeni, którą trzeba będzie wypełnić.
Osobny problem to podłoża pyłące i zanieczyszczone. Jeśli po przetarciu ręką zostaje na niej biały nalot, żaden grunt nie pomoże — najpierw trzeba usunąć pył, zmyć podłoże i pozwolić mu wyschnąć. Gruntowanie zakurzonej powierzchni to klasyczny błąd: preparat wiąże kurz, a nie ścianę, i farba odchodzi razem z nim.

Nakładanie gruntu to nie formalność. Najlepiej robić to wałkiem lub pędzlem, cienko i równomiernie, w jednej warstwie, chyba że producent zaleca dwie. Ważne, żeby nie dopuścić do tworzenia się kałuż i zacieków — grunt musi wsiąknąć, a nie wyschnąć na powierzchni. Czas schnięcia bywa niedoceniany: malowanie zbyt szybko po gruntowaniu, gdy podłoże jest jeszcze wilgotne, kończy się tym samym co brak gruntu — farba nie zwiąże się z podłożem.